Dla
pacjenta

Rzecznik Prasowy wyjaśnia

 
Komunikat POW NFZ w związku z opublikowanym 9 sierpnia 2017 roku w Gazecie Wyborczej artykułem zatytułowanym „Szpitale: NFZ oszukał”.

W związku z opublikowanym 9 sierpnia 2017 roku w Gazecie Wyborczej artykułem zatytułowanym „Szpitale: NFZ oszukał” autorstwa Judyty Watoły, Narodowy Fundusz Zdrowia mając na uwadze prawo Czytelników do rzetelnej informacji wyjaśnia:
Narodowy Fundusz Zdrowia nigdy nie wycofał się z zapowiedzianego wzrostu wyceny punktowej dla szpitali. Wbrew tezom opublikowanym w artykule, zarządzeniem Prezesa NFZ, podniesiono wycenę punktową świadczeń (od 1 lipca 2017 roku zwiększono wyceny procedur o 2 procent w stosunku do dotychczasowych wartości) w związku z ponoszonymi przez szpitale rosnącymi kosztami. Kierując się koniecznością wyliczenia wartości ryczałtów dla podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ) zdecydowano się na uwzględnienie zwiększenia wartości rozliczanych świadczeń w ich wycenie, a nie poprzez cenę punktu. System rozliczeniowy Funduszu został już dostosowany do nowych wycen.
Powyższe decyzje pociągnęły za sobą konieczność dokonania zmian w planie finansowym NFZ i zabezpieczenia środków finansowych, które w ramach możliwości finansowych oddziałów wojewódzkich NFZ są przeznaczane na zwiększenie wartości umów z poszczególnymi świadczeniodawcami. Nie jest więc prawdą, jak twierdzi autorka artykułu, że szpitale „za te same pieniądze, będą leczyć mniej chorych”. Kolejne zmiany wprowadzone zarządzeniem będą obowiązywały od 1 października. Dokonano w nich kolejnego zwiększenia wyceny procedur o 4 procent w stosunku do wartości wyjściowej (sprzed 1 lipca 2017 r.).
Analogiczne zmiany zostały wprowadzone w zarządzeniach dotyczących ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, świadczeń zdrowotnych odrębnie kontraktowanych oraz opieki  psychiatrycznej  i leczenia uzależnień. Zmiany te nie tylko umożliwią sprawozdawanie i rozliczanie świadczeń udzielanych w systemie PZS (a także poza nim), ale również pozytywnie wpłyną na poziom finansowania świadczeń, a tym samym szpitali.
Pomorski Oddział Wojewódzki zarezerwował w planie finansowym 2017 r. na powyższe działania kwotę 35 mln złotych.

Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ

data publikacji: 10 sierpnia 2017 r.

W związku z licznymi doniesieniami medialnymi, dotyczącymi braku finansowania ze środków publicznych działalności hospicjum domowego dla dzieci o nazwie Hospicjum Pomorze Dzieciom, Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ w Gdańsku przedstawia poniżej swoje stanowisko w tej sprawie.

Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ sukcesywnie z roku na rok zwiększa nakłady finansowe na opiekę w hospicjach domowych dla dzieci. W roku 2015 była to kwota przekraczająca 1,5 mln złotych. W przeliczeniu na 10 tysięcy ubezpieczonych województwo pomorskie plasuje się pod tym względem na trzecim miejscu w kraju. Na świadczenia z zakresu opieki paliatywnej i hospicyjnej, w tym również dotyczące hospicjów domowych dla dzieci, zawarto ostatnio w województwie pomorskim umowy obowiązujące od 1 lipca 2014 roku do 30 czerwca 2017 roku. W ramach przeprowadzonego postępowania konkursowego wyłoniono trzy podmioty lecznicze, dwa z Gdańska oraz jeden z Gdyni, którym powierzono wykonywanie świadczeń przypisanych hospicjom domowym dla najmłodszych. Hospicjum Pomorze Dzieciom do konkursu nie przystąpiło, gdyż swoją działalność w oparciu o środki pochodzące od sponsorów rozpoczęło z początkiem listopada 2014 roku. Placówka kilkakrotnie informowana była przez NFZ, że ze względu na wcześniejsze zawarcie przez Fundusz umów wieloletnich z innymi podmiotami nie ma ona praktycznie szans na finansowanie ze środków publicznych będących w dyspozycji pomorskiego NFZ. Zgodnie z obowiązującymi przepisami kontraktowanie świadczeń odbywa się w oparciu o możliwości finansowe określone w planie finansowym oddziału NFZ, a dążeniem Funduszu jest zaangażowanie w zawierane umowy jak największych środków. Przepisy wykluczają również możliwość, jak chce Fundacja Pomorze Dzieciom, pilnego rozpisania konkursu wyłącznie dla nowych świadczeniodawców. Ewentualne dodatkowe postępowanie konkursowe, włączając w to także rokowania, w przypadku posiadania przez pomorski NFZ wolnych środków finansowych musiałoby bowiem objąć wszystkie zainteresowane podmioty, a więc również wspomniane trzy hospicja, które mają już podpisane umowy z pomorskim NFZ. Zważywszy na fakt, że podmioty te mogłyby otrzymać w konkursie dodatkowe punkty za opisaną w warunkach konkursowych tzw. ciągłość udzielania świadczeń, możliwość uzyskania przez Hospicjum Pomorze Dzieciom kontraktu w efekcie takiego konkursu byłaby mało prawdopodobna.

W związku z zaistniałą sytuacją, za priorytet biorąc dobro małych pacjentów znajdujących się dotychczas pod opieką Hospicjum Pomorze Dzieciom, Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ deklaruje, że w razie przekazania wspomnianych pacjentów placówkom hospicyjnym mającym ważne umowy z NFZ, w całości pokryje koszty opieki nad nimi w ramach tzw. nadwykonań, co pozwoli na wydłużenie finansowania w czasie.

Podpisała: Małgorzata Paszkowicz, Dyrektor Pomorskiego OW NFZ

informację przygotował: Mariusz Szymański, Rzecznik Prasowy Pomorskiego OW NFZ

data publikacji: 30 grudnia 2015 r.

 

W związku z artykułem „Uśmiercony przez NFZ” autorstwa Jolanty Gromadzkiej-Anzelewicz, który ukazał się 17 października na łamach „Dziennika Bałtyckiego”,  publikujemy list Rzecznika Prasowego Pomorskiego OW NFZ do Mariusza Szmidki, redaktora naczelnego gazety.

Gdańsk, dnia 17 października 2013 r

Szanowny Panie Redaktorze,

Chciałbym stanowczo zaprotestować przeciwko niektórym stwierdzeniom zawartym w artykule Jolanty Gromadzkiej-Anzelewicz  „Uśmiercony przez NFZ”, opublikowanym w Dzienniku Bałtyckim z 17 października. Kogóż to więc tym razem uśmiercił NFZ? Według autorki artykułu starszego pana, który w przychodni dowiedział się, że NFZ uznał go za… zmarłego. Pacjent znalazł się bowiem na liście osób nieżyjących, którą przekazuje placówkom medycznym NFZ w oparciu o dane z Centralnego Wykazu Ubezpieczonych, na który to wykaz składają się informacje dostarczane przez organy samorządowe, ZUS, KRUS i MSW. W jednej z tych instytucji popełniono zapewne błąd przy wprowadzaniu danych do CWU, co jest oczywiście naganne, ale
w czterdziestomilionowym kraju zdarzyć się czasem może. W takich sytuacjach, by nie narażać pacjentów na niepotrzebny stres, przychodnie obowiązują konkretne procedury. Pacjentowi, którego prawo do świadczeń z tytułu ubezpieczenia zostaje zakwestionowane przez system z przyczyn dla pacjenta niezrozumiałych należy zaproponować napisanie stosownego oświadczenia, na podstawie którego lecznica ma obowiązek go przyjąć. NFZ powinien z kolei zostać poinformowany o  zdarzeniu celem wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Tymczasem w gdańskiej przychodni podczas wizyty lekarz  odwrócił w kierunku starszego pana  monitor obwieszczając, że uznany on został przez NFZ za zmarłego. Te informacje przekazał nam sam zainteresowany, a pomorski NFZ jest w posiadaniu stosownej notatki służbowej sporządzonej po wizycie pacjenta. Ocena wspomnianego powyżej  postępowania lekarza, biorąc pod uwagę choćby jedynie zasady etyki zawodowej, wydaje się jednoznaczna.

Przedstawione zdarzenie zdaje się jednak stanowić jedynie pretekst do  kolejnego ataku na system elektronicznej weryfikacji uprawnień świadczeniobiorców (eWUŚ).  Powszechnie znane jest raczej dość negatywne stanowisko central związkowych skupiających lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (na Pomorzu jest to przede wszystkim Pomorski Związek Pracodawców Ochrony Zdrowia), do tego systemu w kontekście proponowanych przez Centralę NFZ zmian w finansowaniu POZ od początku przyszłego roku. Zastosowanie, zresztą po raz pierwszy od 1999 roku, systemu weryfikacji uprawnień obywateli do świadczeń finansowanych przez NFZ ma za zadanie wyeliminowanie jedynie osób nieuprawnionych do tychże świadczeń. Są to w głównej mierze Polacy przebywający  i pracujący za granicą, tam opłacający składkę i tam objęci opieką medyczną.  To są tzw. „martwe dusze” w pojęciu NFZ. Nie chodzi tu ani o jednostkowe przypadki, jak wspomniany powyżej pechowy 89-latek, ani nawet o osoby, które „zapalają się” na czerwono w eWUŚ na skutek własnych niedopatrzeń. Te zdarzenia, wykryte dzięki  eWUŚ, należy bowiem po prostu wyjaśnić. Tymczasem obszernie cytowany przez autorkę artykułu  wiceprzewodniczący Pomorskiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia dezawuuje eWUŚ powołując się na krytyczne raporty NIK powstałe jeszcze przed wprowadzeniem systemu, a nawet zdaje się obciążać NFZ odpowiedzialnością
za nieprzyjęcie (gdzieś w Wielkopolsce) pacjenta, którego eWUŚ zweryfikował negatywnie. Panie przewodniczący, w takich przypadkach wina leży po stronie przychodni! Nie zastosowała się ona bowiem do zasad postępowania, o których wspomniałem powyżej.

                Reprezentantowi strony związkowej zdaje się dzielnie sekundować autorka artykułu, która dołącza informację, że (…) eWUŚ pozbawia prawa do świadczeń tysiące pacjentów, którym się one w pełni należą. To jest wierutne KŁAMSTWO!  eWUŚ nikogo nie pozbawia prawa do świadczeń, nie ma po prostu takiej możliwości! Miałem okazję rozmawiać na ten temat z dziennikarzami, w tym i z redaktor Jolantę Gromadzką – Anzelewicz, podczas konferencji prasowej  7 października. Mój jednoznaczny komentarz w tej sprawie pojawił się również przy artykule „NFZ zamierza mniej płacić przychodniom, a one protestują” z 28/29 września autorstwa… Jolanty
Gromadzkiej-Anzelewicz. Jak długo można, Panie Redaktorze?

                                                                                                            Mariusz Szymański

                                                                                              Rzecznik Prasowy Pomorskiego OW NFZ w Gdańsku